Targonurek, czyli czytelnicy okiem dilera

5/26/2015

Targonurek, czyli czytelnicy okiem dilera

Książkowe memy STĄD
Tydzień temu zakończyły się Warszawskie Targi Książki. Podczas gdy dla większości czytelników oznaczały one cztery dni chodzenia, przeglądania, kupowania i nerwowego liczenia pieniędzy (czy wystarczy na kolejny tom), dla pracowników wydawnictw przez większość czasu przestrzeń stadionu ograniczała się do tej widzianej zza lady stoiska. Owszem, udało mi się przejść obok tłumu koczującego wokół Johna Flanagana, a nawet zakupić parę nowości podczas ekspresowej trasy dookoła Narodowego, ale jednak niemal trzy dni spędziłam na stojąco, rozmawiając z czytelnikami, autorami, księgarzami... Targi to jedna z niewielu okazji, kiedy zza biurka mogę wyjść „do ludzi”, więc nie przerażali mnie nawet najdziwniejsi goście, którzy stawali za naszą ladą. To święto książki to bowiem również prawdziwy przegląd najróżniejszych typów czytelniczych, którzy - na książkowym głodzie - wychodzą z zacisza swoich bibliotek po nowy towar. Jako książkowy diler - recydywista (to już moje szóste targi książki w Warszawie) mogę już poczynić pewne spostrzeżenia, bo co roku obserwuję te same typy czytelników:

Każdy włos to opowieść - "Sekrety morza"

5/20/2015

Każdy włos to opowieść - "Sekrety morza"


„Sekrety morza”, nominowane w tym roku do Oscara za najlepszy film animowany, poruszają właściwie tę samą tematykę, co zwycięzca tej kategorii – „Wielka Szóstka”. To film o żałobie, o radzeniu sobie z traumą, które najpierw polega na „zaklinaniu” jej, a następnie – na stanięciu z nią twarzą w twarz. O ile jednak „Wielka Szóstka” robi to w ogniu wybuchów, pocisków i zabawnych gagów, „Sekrety morza” wybierają inną drogę – spokojniejszą, wizyjną, melancholijną. A zarazem wizualnie po prostu olśniewającą.
A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu - "Saga Wikingów"

5/19/2015

A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu - "Saga Wikingów"



"Kochają ich kobiety, lękają się wrogowie" - głosi napis na plakacie reklamującym "Sagę Wikingów". Nie dajcie się nabrać. W filmie jest jedna kobieta, która nikogo nie kocha, a wrogowie wcale się ich nie boją - wręcz przeciwnie, to właśnie Wikingowie są tu zwierzyną łowną. Jednak mimo że dostałam zupełnie inny film niż się spodziewałam, muszę przyznać, że świetnie się bawiłam - uśmiech właściwie nie schodził mi z twarzy, a momentami wręcz płakałam ze śmiechu. Tylko że chyba nie taki cel chcieli osiągnąć twórcy tej przezabawnej historii.

Janusz w świecie Marvela - "Avengers. Czas Ultrona"

5/11/2015

Janusz w świecie Marvela - "Avengers. Czas Ultrona"


Do pierwszych "Avengersów" już zawsze będę miała sentyment przez jedno wspomnienie - otóż kiedy kupiłam sobie film na DVD, gotowa stwierdzić, czym jest to dzieło, którym wszyscy się tak zachwycają, coś tam było nie tak z ustawieniami na płycie. No i tak oglądam sobie, oglądam i trochę dziwi mnie ten terkoczący jak katarynka narrator, który opisuje wszystko, co widać na ekranie. Dopiero po piętnastu minutach zorientowałam, się, że to nie eksperymentalny rodzaj narracji, tylko lektor dla niewidomych...

Ślepcy idą na wybory - Jose Saramago i "Miasto białych kart"

5/08/2015

Ślepcy idą na wybory - Jose Saramago i "Miasto białych kart"

Trudno chyba o bardziej adekwatną powieść do czytania przed wyborami niż "Miasto białych kart", political fiction zmarłego pięć lat temu Jose Saramago. Podejrzewam, że spora część z Was przeżywa w tym momencie rozczarowanie demokracją i wszystkimi kandydatami na prezydenta, zwłaszcza po ostatniej debacie. Zamiast konkretów dostajemy gładkie frazesy, programy nie mają oparcia w faktach i chyba naprawdę niewiele osób ma złudzenie, że wybory mogą coś zmienić. Z drugiej strony inna spora część zupełnie się tym faktem nie interesuje i w niedzielę ominie lokale wyborcze. Zarówno dla jednych, jak i dla drugich jest ta książka.

Rzeźnik kontra krawiec, czyli luźne refleksje na temat Gry o Tron

5/06/2015

Rzeźnik kontra krawiec, czyli luźne refleksje na temat Gry o Tron



Przeczytałam wszystkie tomy „Pieśni Lodu i Ognia”, które kiedyś udało mi się wygrać w pamiętnym konkursie na stronie Nowej Fantastyki. Ale mam wrażenie, że w pewnym momencie przy czytaniu przestawiły mi się w głowie jakieś trybiki. „Grę o Tron” pochłonęłam podczas jednej długiej jazdy pociągiem, od razu sięgnęłam po kolejny tom, a po nim – po trzeci. I wtedy nagle coś mi zaczęło przeszkadzać, a sama książka – denerwować. Miałam wrażenie, że kiedy Ygritte powie jeszcze raz "nic nie wiesz, Jonie Snow", albo kiedy autor wymyśli kolejną peryfrazę zamiast imienia bohatera, trzasnę książką o ścianę. Ale czytałam dalej. Czwarty tom przeczytałam, w głowie układając sobie jadowite recenzje (ostatecznie żadnej nie napisałam). Piąty był mocno nierówny, chociaż niektóre wątki naprawdę mnie wciągnęły. Niestety było już za późno – czytanie książki przerodziło się w oglądanie serialu, który włączam z przyzwyczajenia, bo chociaż to już nie to, ale nadal lubię bohaterów. A jak jest z samym serialem, który właśnie wkroczył w piąty sezon?

Copyright © 2017 Bajkonurek