12/05/2015

Każdemu jego Historia, czyli o Targach Książki Historycznej


Jest zimno, jest tłok, zabytkową podłogę Arkad Kubickiego rozdeptują tysiące obcasów, a wszyscy mają rozbiegany wzrok, by ogarnąć jak najwięcej stoisk - podczas corocznych Targów Książki Historycznej w Warszawie jak zawsze panował chaos kontrolowany. Starsi panowie w okularach suną dostojnie z paczkami książek pod pachą, dzieci z notesikami piszą "Sprawozdania z Targów", autorzy starają się nie zostać stratowani przez napierający tłum, a przedarcie się do restauracji "Piąta ćwiartka" graniczy z cudem. Trzeba przyznać, że te targi mają swój niepowtarzalny klimat. Czy to ich kameralność, czy szansa na spotkanie wydawców, autorów i książek, których próżno szukać w empikach, czy też szczególny rodzaj czytelnika? Nie wiem, ale bardzo lubię te dni pod koniec listopada, chociaż pod koniec padam z nóg.


Hitler i Sulejman, czyli tytuły, które sprzedają tysiące egzemplarzy

Jakie książki kupuje polski czytelnik zainteresowany historią? Chociaż wybór na targach jest ogromny, jest kilka trendów, które rzucają się w oczy. Zdecydowanie prym wiedzie tu druga wojna światowa. Gdyby podróżnik w czasie, który przybył z lat trzydziestych, wstąpił na chwilę na targi, mógłby sądzić, że Hitler wygrał tę wojnę, o której tyle się mówiło. Istnieje od lat takie przekonanie wśród wydawców, że książki z Hitlerem w tytule doskonale się sprzedają i jak na razie, widzę z doświadczenia, to przekonanie się sprawdza. Gdyby przybysz w czasie miał jeszcze jakieś wątpliwości, widok dziesięciolatków przeglądających z wypiekami na twarzy albumy o Wehrmachcie powinien je rozwiać. Mamy więc rozliczne biografie, wspomnienia przybocznych ("Byłem kierowcą Hitlera", "Byłem adiutantem Hitlera", "Byłam sekretarką Hitlera" "Mój przyjaciel Hitler. Wspomnienia fotografa Hitlera"), mamy wszelkie odmiany książek o żołnierzach Wehrmachtu, Abwehry, SS itd. ("Furie Hitlera", "Armia Hitlera", "Pancerne armie Hitlera"), a książki o bitwach drugiej wojny światowej też mają większe szanse na sukces, jeśli dorzuci się Fuhrera do tytułu ("Ostatnia twierdza Hitlera", "Ardeny. Ostatnie szansa Hitlera") itd. Czasem zastanawiam się czy to bardziej przerażające, zabawne czy też pouczające.

Żeby nie być gołosłownym.
Zupełnie nieoczekiwanie jednak w tym roku wyrósł Hitlerowi poważny konkurent - Sulejman Wspaniały. Na fali popularności serialu "Wspaniałe stulecie", który w TVP 1 zastąpił nieodżałowaną "Modę na sukces" tylko w tym roku ukazało się lub zostało wznowionych kilkanaście książek poświęconych Turcji w czasach panowania serialowego Sułtana. W tej chwili na liście historycznych bestsellerów Empiku są aż dwie jego biografie, a do tego mamy książkowe historie Roksolany (Hurrem), Ibrahima Paszy i rozmaite wariacje na temat życia w haremie.

Od pewnego czasu triumfy święcą również książki opowiadające historię z perspektywy kobiet. Nie mówię tu o wabikach w postaci gołych bab na okładkach książek o starożytności, które ponoć podnoszą sprzedaż o kilka procent (kiedyś pod dyskusją o tytułach na jednym z blogów ktoś napisał, że ksiażka "Hitler, który gapił się na gołe baby" mogłaby okazać się bestsellerem ;). W zeszłych latach głośno było o "Dziewczynach z powstania" i "Dziewczynach wyklętych", w tym intensywnie promowało się choćby wydawnictwo ZNAK z serią książek o "Żelaznych damach" wydanych pod szyldem "Ciekawostek historycznych". Że już o tegorocznej noblistce i jej "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" nie wspominając.

Mniej rzuciło mi się w oczy głośnych książek o PRL-u (czyżby sentyment przemijał, a może Sulejman jest ciekawszy niż puste półki, trabanty i stan wojenny), sporo natomiast - poświęconych rozmaitym odmianom nietolerancji i nienawiści. "Białystok. Biała siła - czarna pamięć" Marcina Kąckiego, u nas "Miasta śmierci" Mirosława Tryczyka, "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość" Katarzyny Surmiak-Domańskiej, czy "Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie" Timothy'ego Snydera - może te głośne w mediach książki nie były najczęściej kupowanymi, ale na pewno obecnymi i budzącymi zainteresowanie na stoiskach.

Nie wie lewica, co czyni prawica


Jeszcze nie ma tłoku... (źródło: Histmag.org)
Coraz ostrzej rysują się na targach podziały polityczne wśród historyków, wydawców i czytelników. Wyklarowały się pewne tematy zarezerwowane dla prawicy (np. żołnierze wyklęci, rotmistrz Pilecki) i osobne dla lewicy (pogromy Żydów). Nie wiem jak to jest wśród wydawców książek o starożytności, ale u nas przy stoisku, na którym leżały zarówno "prawe" jak i "lewe" książki, bywało gorąco - chociaż nie da się tej atmosfery porównać z obrzucaniem się wyzwiskami, do jakiego dochodzi czasem na naszym wydawniczym facebooku. Na żywo nagle okazuje się, że kiedy pan z książką o żołnierzach wyklętych pod pachą spotka pana z książką o Jedwabnem w plecaku, też mogą znaleźć wspólne tematy i, o dziwo, dojść do kompromisu ani razu nie używając słów "lewactwo", "katol" i "antypolski paszkwil". Oczywiście trafiają się też fanatycy, krzyczący na mnie, że nikt nie wydaje książek o Żydach kolaborujących z komunistami (co rzecz jasna, nie jest prawdą, bo jest ich cała masa) i nie kręci filmów o Polakach pomagającym Żydom (ależ kręcą, nawet bywają nominowane do Oscara, ale za to już zupełnie nie odpowiadam...), ale na szczęście można ich policzyć na palcach jednej dłoni.

Szczególne typy czytelników

Jakiś czas temu pisałam o typach czytelników na targach książki - oczywiście w Arkadach Kubickiego te etykiety nadal pozostają w mocy, ale dochodzi do nich kilka nowych, równie ciekawych osobistości:


Poszukiwacz Przodków - aktywny na stoiskach wydawnictw poświęconych historii najnowszej. Zagląda do książek poświęconym wydarzeniom historycznym z ostatnich kilkudziesięciu lat, ponieważ ktoś z jego rodziny - ojciec, dziadek, pradziadek - brał udział w jednym z nich. Na naszym stoisku pojawili się więc m.in. potomkowie pilotów z Dywizjonu 303, berlingowców, więźniów z czasów stalinowskich, a także poszukujący śladów swojej rodziny Kresowiacy. Niesamowite jest patrzeć na kogoś, kto nagle odnajduje swojego ojca na jednym ze zdjęć w książce, albo czyta o nim w jednym z rozdziałów.

Żywa Historia - w odróżnieniu od Poszukiwaczy, ten czytelnik szuka w książkach siebie i swoich znajomych. Podczas tych targów odbyłam kilka niesamowitych rozmów ze świadkami czasów, których nie pamiętam, a o których uczyłam się w szkole. Nagle druga wojna światowa staje się mniej odległa, PRL nie taki zabawny jak u Barei, a wszystko - mniej czarno-białe.

Specjalista - czytelnik, który poszukuje książek wyłącznie ze swojej niszy, a bywają to nisze zadziwiające. Tu rządzą przede wszystkim studenci i doktoranci poszukujący osobliwych tematów prac magisterskich i doktorskich, ale nie tylko - wiedza niektórych Specjalistów starczyłaby na kilka odcinków pamiętnej Wielkiej Gry.

Historyk agresywny - odmiana Korektora Agresywnego. O ile w książkach poszukuje błędów merytorycznych, to jeszcze pół biedy, a nawet bywa przydatne. Ale kiedy tylko weźmie się za stronę ideologiczną książek... uuuu, biada osobie, która aktualnie sprzedaje na stoisku lub autorowi, który nieopatrznie podpisuje swoje niepoprawne ideologicznie publikacje.

Każdemu jego Historia

Najbardziej optymistycznym wrażeniem, jakie wynosi się z historycznych Targów, jest dla mnie przeświadczenie, że książkę historyczną można napisać o wszystkim. O rodzajach talerzy w renesansowej Turcji, o szelkach podczas wojny trzydziestoletniej, o historii piękna i brzydoty, a nawet powstańczą książkę kucharską. I w dodatku jest cała masa wydawnictw, które te książki wydaje. I całe tabuny ludzi, które będą je kupować. A naprawdę warto. Warto między kryminałem, fantastyką i klasyką przeczytać jakąś ciekawą książkę historyczną. Bo to mit, że są one nudne - wystarczy wśród nich znaleźć odpowiednią dla siebie Historię. A jeśli jeszcze do tego jesteś pisarzem lub scenarzystą - no to wśród stoisk na targach możesz znaleźć tysiące jeszcze niewykorzystanych inspiracji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram

Copyright © 2017 Bajkonurek