Książka od tyłu, czyli tajemnice czwartej strony okładki

7/19/2016

Książka od tyłu, czyli tajemnice czwartej strony okładki


Stare przysłowie  mówi "Nie sądź książki po okładce". Ale stare przysłowia mogą sobie mówić co chcą, my i tak robimy swoje. Myśląc "okładka" myślimy zazwyczaj o jej pierwszej stronie, czyli tej z autorem, tytułem i przyciągającym wzrok motywem. Natomiast najbardziej mnie interesującą działką w wydawnictwie była ta mniej eksponowana czwarta strona, czyli "tył" albo "plecki" książki. Wiecie, ta, na którą zaglądacie, żeby dowiedzieć się o czym jest książka i wkurzacie, bo zamiast tego znajdujecie cytat ze Stephena Kinga mówiący że "Ten autor pisze naprawdę dobrze, kup tę książkę" albo "Podczas czytania miałam ciary. Kim Kardashian". Co ciekawe, podczas targowych dyżurów na stoisku wiele emocji wywoływały niepozorne właściwie kwestie, takie jak te, jakie loga znalazły się na czwartych stronach okładek książek (i ile trzeba za to zapłacić). Przy okazji miałam okazję poznać wiele pokutujących mitów na temat tego, co na tychże stronach się znajduje. A co właściwie się znajduje?

O czym śnią olbrzymy, czyli "Bardzo Fajny Gigant"

7/15/2016

O czym śnią olbrzymy, czyli "Bardzo Fajny Gigant"



Bardzo lubię dobre kino familijne. Takie, które ani z dziecka, ani z dorosłego nie robi idiotów i pozwala chociaż na moment zanurzyć się w magicznym świecie.

Chociaż "Bardzo Fajny Gigant" to ekranizacja "Wielkomiluda" Roalda Dahla (powieść czytałam wieki temu i nie wiem jak bardzo Spielberg poranił oryginał, boję się sprawdzać), to moje pierwsze skojarzenia popłynęły w zupełnie inne rejony. Wyobraźnia Dahla połączona z wyobraźnią Spielberga dała nam coś, co przypomina baśń Andersena - nie taką straszną jak te braci Grimm, ale też nie uładzoną, bez jednoznacznego happy endu, podszytą smutkiem i odrobiną tęsknoty. A biegnący zwinnie przez londyńskie ulice olbrzym skojarzył mi się z ilustracją do "Olego Zmruż-Oczko", w zbiorze baśni, które uwielbiałam w dzieciństwie.

Lepiej być nieszczęśliwym w Paryżu, czyli "Zanim się pojawiłeś"

7/10/2016

Lepiej być nieszczęśliwym w Paryżu, czyli "Zanim się pojawiłeś"


Bajkonurek powraca po przerwie spowodowanej pracą na dwa etaty ;) I ma nadzieję, że teraz wpisy będą pojawiały się nieco częściej. Teraz musi wziąć się za czytanie zaległych książek, zaległych wpisów na ulubionych blogach (co tam, jakieś kilkaset) i oglądanie zaległych filmów. Nie będzie recenzji X-Menów, bo nie jestem w stanie bez nerwowego płaczu ze śmiechu pisać o Magneto w Pruszkowie, za to w ramach przełamania superbohaterskiej passy wybrałam się w końcu na film, w którym nikt nie nosi dziwnych kostiumów... a nie, wróć.

Copyright © 2017 Bajkonurek