Z kamerą wśród fantastycznych zwierząt, czyli "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"

11/26/2016

Z kamerą wśród fantastycznych zwierząt, czyli "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"


O ile jestem wielką fanką książek o "Harrym Potterze", o tyle filmami z serii zazwyczaj bywałam rozczarowana. Poza fenomenalną moim zdaniem "Czarą ognia", jedyną częścią cyklu, która naprawdę oddała "ducha oryginału" i była pełnowartościowym filmem, a nie tylko odklepanym z rozdziałów książki odcinkiem serialu, zazwyczaj wychodziłam z kina rozczarowana. A niektórych filmów nawet w kinie nie widziałam, bo nie byłam w stanie zdzierżyć koszmarnego moim zdaniem polskiego dubbingu (pod tym względem przeprowadzka do Warszawy była zbawieniem). Obecnie filmy z przyjemnością oglądam na TVNie, ale raczej z sentymentu i starobabciowego "patrz siostra, jaki Daniel Radcliffe był kiedyś słodki".

Człowiekiem jestem, czyli "Nowy początek"

11/18/2016

Człowiekiem jestem, czyli "Nowy początek"


Historia tzw. "Pierwszego Kontaktu" to temat bardzo mocno eksploatowany zarówno w literaturze, jak i w kinie. To coś, co może kiedyś wydarzyć, ale kiedy i jak będzie wyglądało - nie mamy pojęcia. Czy przylatujący na Ziemię kosmici zaczną od zniszczenia Białego Domu, a może raczej zaproponują nam stosunki handlowe? Będą mieli macki, będą wielkim myślącym oceanem czy będą podobni do ludzi? Będą inteligentniejsi od nas, czy raczej zamieszkają w slumsach w RPA, handlując bronią? Dennis Villeneuve, adaptując opowiadania Teda Chianga, dotyka tego tematu od zupełnie innej strony. Od strony języka i komunikacji. A główną bohaterką zamiast Naszych Dzielnych Amerykańskich Chłopców czyni lingwistkę, która dostaje nietypowe zadanie - porozumieć się z kosmitami.

Benedict kontra Mads, czyli "Doktor Strange"

11/11/2016

Benedict kontra Mads, czyli "Doktor Strange"



Marvel od pewnego czasu przyzwyczaił nas... wróć. Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że pisząc "Marvel" właściwie nie wiem, kogo lub co mam na myśli. To już nie tylko producent filmów, wydawca komiksów i franczyza obejmująca olbrzymie uniwersum, tylko jakiś bliżej nieokreślony kosmiczny demiurg wyrzucający z siebie nowe pomysły, postacie i światy i przetwarzający je kolejny i kolejny raz, tworzący ich wersje alternatywne, remaki, rebooty, sequele, sidequele, prequele i sequele prequeli sidequeli rebootów. Gdzieś w tym olbrzymim organizmie krążą sobie jak krwinki twórcy komiksów, reżyserzy, scenarzyści, operatorzy, aktorzy, specjaliści od efektów specjalnych i marketingowcy, ale niejako wszyscy są tylko trybikami w wielkiej, zarówno tworzącej, jak i mielącej wszystko maszynie.
Coś się czai w pensjonacie ciotki Agaty, czyli "Za niebieskimi drzwiami"

11/08/2016

Coś się czai w pensjonacie ciotki Agaty, czyli "Za niebieskimi drzwiami"


Polski film familijny - czegoś takiego nie było widać w polskim kinie od dawien dawna, a jeśli już jakiś się pojawił, to był mieszany z błotem ("Felix, Net i Nika"). Twórcy "Za niebieskimi drzwiami" podjęli się więc naprawdę karkołomnego wyzwania. Po pierwsze wskrzeszenia tego już dawno zapomnianego na naszym rynku gatunku. Po drugie, musieli mieć świadomość, że w dzisiejszych czasach taki film już na starcie staje do rywalizacji z takimi gigantami jak seria o Harrym Potterze czy "Opowieści z Narni", a tylko w tym roku choćby z "Osobliwym domem Pani Peregrine" czy "Bardzo Fajnym Gigantem". I mimo wszystkich widocznych niedoróbek i ewidentnie mniejszego budżetu, "Za niebieskimi drzwiami" jakimś cudem wychodzi z tego obronną ręką.

Copyright © 2017 Bajkonurek