niedziela, 26 lutego 2017

Prawdziwy dramat, czyli "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"


Za "Harrego Pottera i Przeklęte Dziecko" zabrałam się stosunkowo późno, w momencie, kiedy o sztuce wszyscy zdążyli już zapomnieć. A i ja niemal zdążyłam zapomnieć o wszystkich przeczytanych dyskusjach. Gdzieś tam na dnie serca tliła się nadzieja, że może wszyscy inni się mylili, a ja jedna odkryję w książce coś głębszego, jakieś drugie dno, które pozwoli spojrzeć na to skrytykowane już ze wszystkich stron dzieło w inny sposób.

No cóż, niestety nie.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Znowu o tych marzycielach, czyli "La La Land"


Blog zamarł na półtora miesiąca - niestety jego właścicielka aktualnie zarabia na życie pisaniem i czytaniem, co oznacza że czasem brakuje jej czasu i ochoty na pisanie i czytanie poza pracą* :) W sprawach filmowych również porobiły mi się piętrowe zaległości, ale na horyzoncie od dłuższego czasu majaczył film, którego po prostu NIE MOGŁAM ominąć. Zaczęłam strzyc uszami jakiś czas temu, gdy pojawiły się pierwsze informacje, że Damien Chazelle, twórca piorunującego "Whiplash", kręci nowy film i że będzie to musical. Potem "La La Land" zaczął kosić nominacje do wszystkich najważniejszych filmowych nagród i oczekiwania urosły jeszcze bardziej.

piątek, 30 grudnia 2016

Mam tę Moc czy nie mam, czyli niezbyt entuzjastycznie o "Łotrze 1"


Do "Łotra 1" od samego początku byłam nastawiona raczej sceptycznie. Chociaż w wieku nastoletnim chłonęłam dość intensywnie wszelkie dzieła na marginesie "Gwiezdnych Wojen" (a i w wieku trzydziestoletnim po raz pierwszy obejrzałam "Wojny Klonów" i świetnie się na nich bawiłam), ten projekt niekoniecznie mnie przekonywał. Po pierwsze, to kolejna historia z Gwiazdą Śmierci w tle, a ileż razy można powielać schemat pod tytułem "jest śmiercionośna broń, którą można zniszczyć jednym strzałem, trzeba tylko dostać się w miejsce X i po drodze musi zginąć wiele osób". Po drugie, "Przebudzenie mocy" tak rozbudziło mój apetyt, że jedynym filmem, na jaki czekam, jest jego kontynuacja.

Część moich obaw rozwiała się w trakcie seansu, część niestety nie. "Łotr 1" to film, którego równie dobrze mogłoby nie być. I oczywiście fajnie jest wrócić do dobrze znanego świata (tak jak przyjemnie było oglądać walki czarodziejów w "Fantastycznych zwierzętach"), ale przez cały seans zadawałam sobie pytanie, czy to jest właśnie ten świat, do którego chcę wracać?

Uwaga - w przypadku Gwiezdnych Wojen wszystko jest spoilerem, więc jeśli nie oglądaliście filmu, to dalej czytacie na własną odpowiedzialność ;)